Moja babcia świętej pamięci znała niesamowitą ilość określeń na wszystko, to co nie było pracą, czyli odpoczynek: wizyty sąsiedzkie, imieniny, spotkania narzeczonych, spacery etc. Wszystko to, co nie jest pracą, jest zdrożne i niebezpieczne. Poniżej prezentuję tylko część, którą zapamiętałam:
Człowiek zatem może:
a)
kierdzić się - kierdzi się również tłuszcz, gdy smaży się pączki (jak któryś pęknie i się wyleje powidełko, albo zamiast wódki do ciasta doleje się octu), czyli po prostu się burzy i kipi. Kobieta, która się kierdzi, się gzi z kimś.
b)
gzić się - z kimś zazwyczaj, zazwyczaj ukradkiem. I nie musi to oznaczać nic zdrożnego. Człowiek się gzi, gdy np. za długo leży w łóżku w sobotę, np. do 10...
c)
lofrować - chodzić po sąsiadach, imieninach, jeździć na wycieczki, kierdzić się też, to mniej więcej co
d)
bunować - mniej więcej to samo co lofrować, ale gorzej, z domieszką rzeczy nielegalnych, bunować można też np. na strychu, poszukując czegoś - wtedy padał okrzyk "Co tam bunujesz?"
e)
chodzić na ubung - chodzić na imieniny, bale, jeździć na wycieczki, wszędzie tam gdzie tańce, wino i śpiew
f)
lesserować - lesser to jest mój brat, bo się leni z ogromnym urokiem osobistym ;) gzi się w łóżku do 13, bunuje na strychu, lofruje po okolicy...
I na koniec z przyśpiewek, które działają łagodząco na ból.
"Teściowo, teściowo, nie wydziroj gamby,
jak wezna kamienia, wybija Ci zamby."
"Powiadali ludzie, że mosz kamienice,
Ty mosz króla samca, i kotnu samice."
Śpiewa to się tak samo, jak "Na Kujawach powiadają..."