Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łowienie wron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łowienie wron. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 października 2013

Wydmy, czyli pioch.

Ironicznie otłuszczona wrona (wobec braku Kurów polujących na nią) towarzyszyła mi w drodze na wydmy - ku rosyjskiej granicy. Więcej komentować mi się nie chce. Szanownych czytelników zachęcam do podziwiania widoków. 













 Lewo - zalew, cypelek jest już w Rosji, prawo - Morze. Pomiędzy była dolina śmierci, czyli obóz dla francuskich jeńców i klub areoplanistów.

To u góry to Bałtyk, jakby ktoś się pytał.






Nie jest to najlepsze miejsce na samotny spacer. Wszędzie pary. Ja swoją tworzyłam z wroną.



I dobrzyńska kropka.

wtorek, 15 października 2013

Kawałek raju na ziemi jest w Nidzie.

Nida - kawałek raju na ziemi. Ziemianie nie zasługują na to żeby go mieć. To jest dosłownie koniec świata, wyrostek jakiś - rzut beretem do granicy z Obwodem Kaliningradzkim, koniec litewskiej części Mierzei, schowana w lesie, na wąskim pasku ziemi...

Legenda o powstaniu Mierzei Kurońskiej jest taka - była sobie olbrzymka Neringa, która miała lubego na lądzie. Lubego zalewały morskie fale i psuły mu zamek i ludziom też szkodziły. To olbrzymka, jako że spora w fartuch zabierała piasek za każdym razem jak szła lubego odwiedzić. Z piasku usypała rząd wysepek, który łącząc się, utworzył Mierzeję (którą zwiedziłam już od początku do końca, oł yeah! :)). Wąski pasek zamieszkali Łotysze - rybacy, którzy mieli rozliczne a mnogie przedziwne zwyczaje w zakresie budownictwa, dekoracji, kuchni i cmentarnictwa. 

Na początek może delikatnie - zaczniemy od - rybołóstwa i budownictwa, przejdziemy przez kuchenny hardcore i dojdziemy do błogiego cmentarza :)




Te dziwne znaki znajdowały się na masztach łodzi rybackich. Tak jak na zdjęciu poniżej:


Zdjęcie zajumane z Wikipedii. Te czubki masztów czyli wimple :P zwą się Kurenkähne lub Keitelkähne. Służyły za znak - która z łodzi pochodzi z którego portu. Może od ich produkcji pojawiło się zamiłowanie mieszkańców Mierzei do laubzegowych cudawianek? Bo specjalistami oni byli, oj byli.. Wystarczy spojrzeć poniżej... A co na cmentarzach... 






Prawda? Prawda, że prawda? Z przyzwyczajenia robiłam zdjęcia szczytów domów i pazdurów. Bo to zwisające coś na szczycie, zazwyczaj malowane na biało, nazywa się pazdur. W Toruniu też takie bywały, ale nie wiem, czy chociaż jeden został na walącym i palącym się ostatnio pruskim murze. Wiatrownice za to klasycznie, niebieskie z białą ozdobną deską przycinana troszkę jak koronka. 

To metalowe kółeczko oznacza, że budynek jest wpisany do ichniejszego rejestru zabytków. Złomiarzy najwyraźniej na Litwie niet...


Jest i trochę szachulcowych konstrukcji.


Może, kto powie, żem skrzywiona, ale budynek Urzędu Miasta wywołał we mnie zwierzęcy skowyt - z radości! Można? Można. Da się chociaż spróbować nowym budynkiem wpisać się w krajobraz kulturowy, w pejzaż, nawiązać do tradycji. Pazdury z blachy, ale jednak! A w Toruniewie? Nowa architektura to takie domy z betonu...


Nawet budy z pamiątkami wpisują się w krajobraz!





Pięknie, prawda? I żadne Go home jak na ostatnim zdjęciu. Gdybym znała lepiej litewski, mogłabym zostać na dłużej :)







Oryginalne tu są nawet ogródki!



Jabłonie tam były po prostu obsypane owocem... A ogródki? Nie żaden polbruk i iglaki, warzywka, jabłonie, kwiaty takie "babcine"....

I kot strażnik domowego ogniska? A może wartownik? Ten siedział przy bramce.


Dlaczego umieszczam zdjęcie rozmazanej wrony w locie? :) Teraz będzie kuchenny hardcore.

Na Mierzei - jak wiadomo piaszczystej i nieurodzajnej, sianie zboża i sadzenie ziemniaków mijało się z celem. Wsie zasypywał piasek, ludzie się przeprowadzali. Żywili się zatem rybami, zakupionymi ziemniakami, kapustą oraz... Wronami. Ano... Zacytuję młodego dość klasyka:
"Wrony uchodziły na nieurodzajnej Mierzei za mile widziane uzupelnienie menu. Łowienie wron za pomocą sieci i uśmiercanie przez zagryzanie było powszechne wśród Kurów jeszcze do 1945 roku." Tak podobno smaczniejsze. Populacja wron wokół Nidy zdążyła się odrodzić, więc zdjęcie zrobiłam z właściwym sobie przekąsem :P

Teraz jeszcze trochę obrzydliwości i znów będzie ładnie:


W Toruniu o wronich daniach pisał Michał: Udko z wrony?




A potem bedzie o cmentarzu.