Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kaiser's. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kaiser's. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 sierpnia 2013

Kaiser's Kaffe w Toruniu - wiek XIX

Dzięki uprzejmości Sąsiada z Piątej Strony dostałam namiar na reklamę sklepu Kaiser's z Torunia. Podejrzewałam wcześniej, że taki mógł istnieć, skoro sieć Kaiser's miała ich tysiące, nie sądziłam jednak, że była ona aż tak rozległa w piernikowym grodzie. 

Reklama mówi tylko i wyłącznie o otwarciu filii na Mokrym. Dwa pozostałe oddziały miała na Szerokiej i ulicy "Mellina" czyli Mickiewicza. Znaczy bez zmian, bo Mickiewicza to nadal ulica-melina pomimo rewitalizacji psu na budę. Rewitalizuje się ludzi - nie ulice, jakby włodarz Torunia nie wiedział. Ulicy nie da się przywrócić do życia, bo tworem martwym jest (z zasady). Szmat życia z Mickiewicza zniosłam (lumpeksy kochane), teraz "zeszmaciła" się Podgórna od Chełmińskiej do Grudziądzkiej i Kościuszki. Że już nawet szmaty się tej ulicy nie trzymają...



Wracając do tematu. Kaiser's, chociaż niemiecki starał się jakoś przyciągnąć polską klientelę za pomocą reklam takich właśnie jak ta poniżej z 5 sierpnia 1911 z "Gazety Toruńskiej":


Już wówczas firma miała czajnikowe logo. Proszę zwrócić uwagę, że tu czajniczek ma ewidentnie męskie rysy twarzy, gigantyczny nochal, czapeczkę, ucho (!) i kawałek włosa, czarnego, zapewne pokrytego brylantyną. Schurzmarke - (bez t w środeczku) znak chroniony. Ponad 1000 filiałów, proszę Państwa!


A co Kaiser's w Toruniu prowadził?

Początki Kaiser's w Toruniu są prawdopodobnie związane z 1902 rokiem. Pierwsza ilustrowana reklama prasowa w "Gazecie Toruńskiej" pojawia się w tym właśnie roku i jest całkowicie po niemiecku.

Gazeta Toruńska 1902, R. 38 nr 287, s. 4.

Proszę zwrócić uwagę na ilość podbródków tego tuściocha :) Wygląda jak dobrze odpasiony marynarz po rejsie (tam się niekoniecznie chudnie, szczególnie, jeśli kucharz-obcokrajowiec chce wszystkim dogodzić i dla zgłodniałego Polaka ugotuje nawet bigos z Internetu z boczniakami).


W 1904 roku pojawia się informacja tekstowa, odznaczająca się skromną szatą graficzną - po polsku. Proszę zwrócić uwagę, że wówczas firma miała "tylko" 900 punktów:

Gazeta Toruńska 1904, R. 40 nr 66, s. 4.

W czasach, w których "swój do swego po swoje", taka reklama świetnie omija sprawy drażliwe. Niestety, dobre wrażenie psuje już następna reklama. Ale pojawia się na niej stary znajomy...


Gazeta Toruńska 1904, R. 40 nr 51 

 Czajniczek, który się jeszcze nie uśmiecha.


W 1910 roku Kaiser's uderzył z reklamą kakao i herbaty swojej marki. Być może coś zaczęło się psuć? Wówczas już ma dwie filie - Szeroką i Mellina 83, a filii ponad 1000.

Gazeta Toruńska 1910, R. 46 nr 228. s. 4.

Gazeta Toruńska 1910, R. 46 nr 239, s. 4.

Nieco przed zniknięciem z Lindenstrasse w Toruniu prowadził kawę słodową. Wszystkie składy Kaisera reklamowała "Gazeta Grudziądzka" 23 marca 1911 roku:



W 1913 roku Kaiser's zniknął z Lipowej/Kościuszki 3a. Zastąpił go pan Spaniel, który sprzedawał napój zwany Sin-alco, czyli bezalkoholowy z definicji. Ale to materiał na inną historię.





Kiedy Kaiser's zniknął z Torunia? Musiało to nastąpić na tyle niepostrzeżenie, że logo wykonane przez Zelka w nikim nie wzbudziło podejrzeń...

 

Pomimo tego, że kawa jest dla podłych wygrywaczy i przekładaczy spotkań, życzę czytelnikom zawsze smacznej porannej kawki :)

poniedziałek, 13 maja 2013

Histeryjka z toruńską WESKĄ


Pamiętacie historyjkę drewnianymi dzbankami wiszącymi na delikatesach na Nowym Rynku? :) Właściciel kamienicy po gazetowej (Nowościowej) i prywatnej (w postaci Pana Andrzeja Michela) interwencji oddał je do konserwacji do najlepszego konserwatora mebli w mieście Dariusza Ludwika Sebastianowicza (pod nadzorem Sławomira Szczerbińskiego), który zresztą od niedawna jest kimś w rodzaju mojego sąsiada ze wsi. Wracając jednak do tematu.

W chwili obecnej delikatesy i dzbanek wyglądają o tak:



Fot. od Sąsiada z Piątej Strony (dziękować!)

Pani Profesor, są już jakieś skojarzenia? :)

Pan Sebastianowicz zeznaje, już po pierwszym dotknięciu poznał rękę Ignacego Zelka, którego sposób obróbki drewna był unikalny. Na odwrocie zresztą znalazł informację o autorze, nazwę zamawiającego (Weska) i kolor - kobalt. Projekt prac i wyniki badań zatwierdził konserwator, w efekcie dzbanki zostały uratowane i zawisły z powrotem jesienią ubiegłego roku.

W międzyczasie do sąsiada z Piątej Strony dotarła umowa najmu lokalu należącego do pana Teofila Kryna podpisana z Weską - Wielkopolskimi Składami Kawy, których logo i znak rozpoznawczy stanowiły owe dzbanki. Umowa opiewała na 4200 zł rocznie, płatne co miesiąc 350 zł z góry przez najbliższe 10 lat. To znaczy, że 30 września 1947 roku umowa była nadal ważna (a ma to niejakie znaczenie dla tej historyjki). Umowa obowiązywała od 1 stycznia 1938 roku i pewnie tak stare są owe czajniki.

Pełna nazwa firmy brzmiała "Wielkopolski Skład Kawy Sp. z o. o. - WESKA" z siedzibą w Gdyni (proszę na to również zwrócić uwagę). Najemcy przysługiwało prawo "umieszczania napisów, szyldów, i transparentów na całej powierzchni zewnętrznej, jak i wewnętrznej t. j. na ścianach wynajętych przezeń ubikacji, przynajmniej do gzymsu okna i piętra leżącego nad składem". Co ciekawe pojawił się zapis lojalnościowy - wynajmujący nie mógł sprzedawać artykułów prowadzonych przez WESKĘ ani podnajmować nikomu w tym celu innego lokalu w nieruchomości.

Wynajmujący zobowiązał się do gruntownego remontu i "zburzenia fasady kina" Corso "znane pod nazwą Pchle Pudło". Oprócz kwitów umowy najmu dotarł wypis (chyba z akt sądowych) dotyczący budynku, którym spadkobiercy Teofila Kryna zajmowali się na tyle niedostatecznie, że Zrzeszenie Właścicieli Domów Mieszkalnych i Miejski Konserwator Zabytków musieli przeprowadzać interwencyjne remonty. Z tego dokumentu pochodzi informacja o genezie pojawienia się czajników na fasadzie budynku: "Teofil Kryn kino zamknął, a lokal wydzierżawił firmie Wielkopolski Skład Kawy "WESKA". Logo tej firmy to dzbanek do kawy taki, jak widać na frontonie budynku."

Jak widać z powyższych fragmentów, faktycznie - dzbanki są ewidentnie kawowe.
Na dodatek może jeszcze reklama: 

"Słowo Pomorskie" nr 279 z 4 grudnia 1927, s. 20.

Jak widać dzbanek wygląda nieco bardziej "kanciato". Alee.... Proszę się przyjrzeć. 



Yep, It's smiling! I to też jest bardzo ważne w tej historyjce. Proszę się pouśmiechać do czajniczka, a ja opowiem o co chodzi...

Nieogar w poszukiwaniu oregano w Berlinie o mało nie zapędził się do sklepu "Kaiser's". Na szczęście nie wstąpił, bo od kolegi tandemowca wiedział, że tam drogo. Dowiedział się, że drogo przypadkiem na wystawie zdjęć z Królewca, gdzie kolega tandemowiec (fizyk, nie ma co się dziwić), zdziebko się nudził. Żywszą reakcję wywołał u niego szyld sklepu Kaiser's widoczny na przedwojennej królewieckiej ulicy, podobny do tego współczesnego. Na pytanie czy znam sklep, rzekłam że widziałam, ale nie byłam, a on na to, że dobrze, że nie bo drogo. Takim sposobem dowiedziałam się, że sklep jest bardzo przedwojenny i zaczęłam dumać nad kolejami losu - niemieckie firmy maja lata tradycji a u nas okej - Wieliczka, ale poza tym to nie wiem Wedel i co dalej? Nawet tradycja toruńskiego piernika jest grubymi nićmi nacjonalizacji powojennej szyta. 


I teraz następuje moja ulubiona część. Uwielbiam mieć rację! Zapytawszy się, czy może te dzbanki toruńskie to "Kaiser's", dowiedziałam, się, że niejeden już tak mówił, ale to WESKA. Czy minuty w internecie wystarczyły, żeby się dowiedzieć że Wielkopolskie Składy Kawy z siedzibą w Gdyni to nic innego tylko część sieci Kaiser's Kaffe Geschäft. Firma ta funkcjonowała w Wielkopolsce i Pomorzu, jednak w 1918 roku, by nie drażnić polskiej klienteli przemianowała się dla byłych dzielnic pruskich na Wielkopolski Skład Kawy. Sama firma Kaiser's powstała w 1880 za sprawą Josefa Kaisera, który przejął sklepik rodziców i go rozwinął. Firma rozkwitła do tsysiąca filii w 1905 roku. 



Sieć przetrwała II wojnę, chociaż pomniejszona o ponad połowę z 1900 oddziałów, które posiadała w 1939 roku. Josef Kaiser odbudował firmę przez pięć powojennych lat, a po jego śmierci firma stała się korpo, potem została sprzedana. Obecnie funkcjonuje jako delikatesy i nosi nazwę Kaiser's Tengelmann. Smutną ciekawostką niech pozostanie to, że w Kraju Warty podczas wojny w niektórych samochodach dostawczych tej właśnie firmy zagazowywano Żydów... Oczywiście, nie Składów, tylko samego Kaiser's.
Sprawę własności i tożsamości firmy WESKA rozgryźli polscy celnicy, tym razem w Poznaniu... Okazało się, że żeby ukryć niemieckie pochodzenie firma posługiwała się fikcyjnymi polskimi udziałowcami. Jednym z nich, posiadającycm ich aż 60% był polski lekarz z Gdyni. 

Jakby ktoś nie wierzył w czajnikowy uśmiech, to można takie na Ebayu nadobyć.





Hi hi hi :)

Korzystałam z:


Me̜clewski Alojzy, Celnicy Wolnego Miasta, Warszawa 1971, s. 150. 
Wodzicki Roman, Wspomnienia, Warszawa 1972, s. 218.

Zdjęcia z konserwacji można znaleźć tu:
https://www.facebook.com/KonserwacjaPrzedmiotowZabytkowych

Hi hi hi....