Dwór w Suminie, pocz. XX wieku. Na froncie tabliczka- obiekt zabytkowy. Grunt, że chociaż "zabezpieczony". Takiemu laikowi w bieganiu po ruinach, jak ja, nie przysporzyło większego problemu ominięcie zasieków z drutu kolczastego i wejście na teren parku...
Po bardzo owocnie spędzonym dniu, gdy człek jest zmęczony, ale szczęśliwy do szczęśliwości absolutnej może mu brakować jedzenia. Żeby jedzenie było radosne najlepiej, żeby było zielone, czerwone albo zielono-żółte. Należy wówczas zrobić naleśniki, które z powodu zielonego nadzienia można zwać leśnikami :P
Zrobić naleśniki bez cukru (pi razy drzwi z pół kg mąki, wyjdzie po 3 małe leśniki na łebka). Jak kto ma fantazję może do ciacha dorzucić nieco mąki żytniej (ale nieco, bo z żytniej mąki nie da się zrobić naleśników) albo szpinaku- wyjdą zielone :)
Szpinak mrożony wrzucić na patelnię. Niech bulgocze aż się woda wygotuje. Wrzucić łyżkę masełka, przeciśnięty ząbek czosnku, osolić, opieprzyć. 3 jajka ugotować i pokroić zetrzeć ser
Na leśnika kłaść: łyżkę startego sera, pokrojone jajeczko, większą łychę gorącego szpinaku. Zawinąć. Jeść. Nie marudzić.
Kiedy facet pozna kobietę swoich marzeń - o pozostałych marzeniach może już zapomnieć. Zdaje się, że w chwili obecnej taką babą właśnie jestem. Warczącą, wymagającą, wpychająca pod obcas. Na początku niby, że nimfa błotna, uosobienie niewinności, w końcu - herod baba, która nie zawaha się boleśnie ukłuć delikwenta, by umył te pieprzone gary, a potem pomógł poprzestawiać meble.
She put a spell on him She had his heart in her hand And when she squeezed a little bit too hard She tore the boy to pieces
No ale kiedy kobieta przesadzi z ukłuciami, może chłopca zniszczyć. Trzeba uważać. Zawsze jednak należy pamiętać o tym, że złamane serca się zawsze mogą naprawić.
Love may blind you with it's cry Love can haunt you till the day you die Be yourself and don't pretend Broken hearts can always mend
Do posłuchania kawałek power metalu ;) Masterplan - When love comes close. Słuchałam tego w liceum, a teraz mnie naszło, bo sąsiad z celi słucha Hamerfalla :)
Więc, brat Wojciech zapytany, czy wokół klasztoru był cmentarz, nie był w stanie odpowiedzieć, ale po namyśle stwierdził, że jednak tak :) Ogrodzenie pomysłowi mnisi sklecili z materiałów odzyskanych z cmentarza, który w chwili obecnej jest parkingiem. Oszczędni braciszkowie znaleźli również sposób na ozdobienie bramy tanim sumptem za pomocą lastrykowego nagrobka z błogosławiącym Chrystusiliem obsmarowanego na biało. Zgrabny żeliwny krzyżyk machnęli na ścianę i zyskali nową ozdobę. Tadam :)
Przypomniały mi się ostatnio badania w poradni, które musiałam przejść, żeby móc iść wcześniej do szkoły. Pani psycholog kazała patrzeć w kalejdoskop, przepisywać zdania (byłam tym strasznie zestresowana, bo czytać umiałam, ale pisać nie bardzo), zadawała dziwne pytania. Zapamiętałam najbardziej takie karty z ilustracjami, na których było coś nie tak- np. pan szedł ulicą z parasolem ale nie padało. Potknęłam się na ilustracji przedstawiającej mężczyznę, który przecinał piłą oparcie ławki w parku. Dla czteroletniego dziecka oczywiste było, że ławek się nie przecina, bo po co. Tymczasem "błędem" na karcie było to, że piłę trzymał zębami do góry...
Podobną zagadkę znalazłam w klasztorze w Trutowie :) Pewnie niektórzy (hmm z całych trzech czytelników co najmniej jeden/jedna wie) wiedzą już o co chodzi, ale ja jednak zadam to pytanie: co jest nie tak na zdjęciu? Co jest źle z tym płotem? :)